Potańcówki czemu nie, ale może inaczej
Kwitną jabłonie, kasztany, a więc niebawem będziemy obserwować miejskie i wiejskie potańcówki. Już mieliśmy okazję obserwować, bądź uczestniczyć w pikniku rodzinnym “Majówką” zwanym, który z imprezą rodzinną, a na pewno już dla dzieci, akurat wspólnego miał niewiele. Tego rodzaju inicjatywy wspierać będzie zapewne gorący rok! Zbliżają się przecież wybory. Scenariusz imprez jest dość popularny i większości znany. Ma być kapela lub DJ, choć wcale nie musi reprezentować wysokiego poziomu artystycznego. Po drugie piwko i inne środki ośmielające, co niektórych uczestników. No i oczywiście mieszkańcy. Chętni do zabawy, tańca oraz spotkania się w gronie znajomych, rodziny czy sąsiadów. W kwestii alkoholu oczywiście sprawa nie dotyczy wszystkich imprez organizowanych na terenie gminy.
Tyle w tym wszystkim dobrego, że dla znacznej części mieszkańców naszego terenu to jest świetna rozrywka, bardzo często jedyna jaką im się oferuje. Po drugie zazwyczaj nie są to imprezy wysokobudżetowe, więc kilka tysięcy złotych z budżetu gminy nie czyni większej przeszkody. Środki zawsze się znajdą, choć w większości w budżecie gminy nie zostały zaplanowane, bo tego rodzaju działania rodzą się w ciągu kilku dni, i o dziwo często frekwencja jest na nich dość wysoka.
Czy jednak nie warto wykorzystać pewnego potencjału. Z jednej strony oczekiwań mieszkańców dotyczących imprez ich integrujących, potańcówek na dechach, etc., chęci podejmowania oddolnych, społecznych inicjatyw (ktoś w końcu te imprezy organizuje) z możliwością podejmowania ambitnych przedsięwzięć mogących w przyszłości być cykliczną atrakcją także dla mieszkańców spoza Góry Kalwarii, promującą Nasz region?
Wyobraźmy sobie sytuację, w której gmina zwraca się do szkół, rad sołeckich, jednostek OSP czy organizacji z propozycją wspólnego działania. To te podmioty najczęściej organizują, bądź są inicjatorem na terenach wiejskich różnego rodzaju imprez. Gmina mogłaby ogłaszać konkurs na sfinansowanie organizacji takiego właśnie wydarzenia. Zapewniając też przy okazji niezbędną pomoc. To właśnie mieszkańcy mogliby zdecydować jakiego rodzaju przedsięwzięcie chcieli by co roku u siebie organizować. Czy to Białe Sady Pęcławia, Święto Pieczonego Ziemniaka, Festiwal Jabłka i Szarlotki, Przegląd Zespołów Ludowych Mazowsza a może Piknik Ekologiczny z drzewkiem za plastikową butelkę czy jeszcze coś innego. Gospodarze decydowaliby jakiego rodzaju chcą zapewnić mieszkańcom rozrywkę. Sama dyskusja na ten temat może łączyć lokalne społeczności, dając szersze możliwości poznania własnych różnego rodzaju lokalnych zasobów. To nie tylko sposób na integrację, ale także na zaangażowanie się ludzi w życie lokalnej społeczności oraz dialog i współpracę w władzami gminy.
Warunek istotny: tego rodzaju wydarzenie powinno angażować jak najwięcej mieszkańców w różnym przedziale wiekowym, być ich oddolną inicjatywą, wpisywać się w lokalną tradycję, oddając charakter okolicy i przede wszystkim być spójne ze strategią rozwoju gminy (tej jeszcze nie mamy!) i rodzić nadzieję, że cykliczność wydarzenia pomoże wypromować wieś, gminę czy region. Powinno rodzić też nadzieję, że w przyszłości organizowana jeszcze z większym rozmachem, znaczniejszym budżetem i liczniejszymi atrakcjami impreza przyniesie gminie wymierne korzyści, choćby promocyjne.
Kilkanaście, może kilkadziesiąt tysięcy złotych na początek. Regulamin konkursu. Jury. A może po prostu wpisać to działanie w coroczne konkursy dla organizacji pozarządowych, którym gmina rokrocznie przyznaje na różnego rodzaju działania kilkaset tysięcy złotych. Wcześniej jednak społeczny dialog i strategia rozwoju! Bez tego w co ma się wpisywać i z czym być spójne nawet nie wiadomo jak ciekawe wydarzenie? Takie wydarzenie, które zainteresuje, przyciągnie i wyróżni nas z pośród innych, będąc jednocześnie charakterystyką górsko-kalwaryjskiej czy czerskiej ziemi! Więc może zamiast kilku przeciętnych lub marnych zgromadzeń jedna ciekawa, atrakcyjna, z czasem w siłę i dumę mieszkańców rosnąca impreza Nasza!?
Arku,
trudno sie z Toba nie zgodzic.
zgromadzic kreatywnych ludzi w jednym miejscu, wyposazyc ich w odpowiednia wiedze i odwage, a potem zorganizowac im prace w miejscu, w ktorym mieszkaja. Mysle, ze ludziom brakuje zwyczajnie wiedzy na temat tego, jak mozna zrobic to lepiej… Bo nie ma co liczyc na spolecznikow, bo tacy, choc niewyobrazalnie cenni dla lokalnej spolecznosci, nie sa wystarczajaco zmotywowani, zeby angazowac sie w tzw. dialog spoleczny. A poza tym, tak jak piszesz, bez wizji odgornej (patrz. wladza MiGGK) niewiele da sie zdzialac… To troche jak walenie glowa w mur.
Mysle, ze pomysl z otworzeniem szkoly animatorow kulturalno-spolecznych na terenie naszej gminy bylby calkiem ciekawa inwestycja i byc moze rozwiazaloby problem mialkosci wydarzen spolecznych i kulturalnych na naszym terenie.
Mieszkam jakis czas w Brugii i obserwuje, jak tutaj wladza wspiera na przyklad, tzw. ruch sasiedzki. Nie mam zamiaru porownywac tego, jak jest tutaj z tym, co jest w GK. Chodzi jedynie o pomysl, ktory funkcjonuje tu calkiem sprawnie. Wiem tez, ze to, o czym za chwile napisze, niebardzo koresponduje z tematem, ktory Ty poruszasz (organizowanie imprezy rosnacej w sile, ktora mialaby promowac miasto, czy wies). Ja caly czas mysle o edukacji obywatelskiej… Bo tego moim zdaniem brakuje w GK.
Brugijskie wladze, mieszkancom, ktorzy maja ochote zorganizowac uliczna impreze, w celu wzmocnienia wiezi sasiedzkich, promonuja tzw. Brugse Zomer Cheques. Jest to pakiet, ktory zawiera praktyczne i finansowe wsparcie takiej inicjatywy. Na pakiet ten skladaja sie:
- czek w wysokosci od 100 do 200 euro i zapewnienie estrady, sprzetu naglosniajacego, czasami tez zespol muzyczny;
- formularz zgloszeniowy (dostepny online), ktory komitet organizacyjny (min. 4 osoby) planujacy dana impreze powinien odpowiednio wszesniej wypelnic i przekazac odpowiedniemu wydzialowi w ratuszu (formularz zawiera pytania dot. scenariusza imprezy, dotacji pienieznej, wypozyczenia sprzetu, zamkniecia ulic i potrzebnych materialow do dzialan kreatywnych, spotowych, itp.),
- ubezpieczenie imprezy i ZAiKS,
- darmowa podstrone internetowa w serwisie http://www.brugsebuurten.be (brugijskie sasiedztwa), na ktorej komitet organizacyjny moze umieszczac wszelkie materialy z wydarzeniami i imprezami na danej ulicy)
- wsparcie wolontariuszy od mlodziezowej rady miasta.
Istnienie takich imprez sasiedzkich przewidziane jest na czas “dobrej pogody” (od maja do pazdziernika).
Dziele sie tymi, moim zdaniem, dobrymi praktykami, bo kiedys probowalismy oragnizowac “swieto ulic” w GK. Mysle, ze tego typu wydarzenia, pozwolilyby myslec mieszkancom GK troche lepiej, po pierwsze o nich samych, po drugie o miejscu, w ktorym zyja… Warunek – wladza winna sie mocno w to zaangazowac i wspierac.
Pozdrawiam.