Koszary: pora działać
W tym roku mija 10 lat od likwidacji Jednostki Wojskowej w Górze Kalwarii, a zdecydowana większość terenów koszarowych wciąż straszy i podupada, niszczona upływem czasu i aktami wandalizmu, wynikającymi z braku jakiegokolwiek nadzoru. Przyczyną tego stanu rzeczy była przede wszystkim polityczna walka ówczesnego starosty piaseczyńskiego z burmistrzem Góry Kalwarii, która zablokowała jakiekolwiek działania na lata. Dziś można przypuszczać, że ten, kto wówczas by ustąpił, dziś byłby zwycięzcą. Tamci decydenci już z lokalnej polityki odeszli, a pozostawili lokalnej społeczności wciąż niewykorzystany ogromny potencjał.
Kłótnie i przepychanki
W 2003 roku teren byłej jednostki podzielono na dwie części: gminną i powiatową. Powiat nabył dwa główne, zabytkowe koszarowce, stołówkę, plac apelowy i dwa budynki z nim sąsiadujące. Gmina Góra Kalwaria otrzymała Izbę Chorych, Dom Żołnierza, kasyno i rozległe tereny magazynowe położone w pobliżu wiślanej skarpy.
Przez lata nie udało się tych gruntów zagospodarować. Trwały kłótnie i przepychanki, co ma być czyje i czemu służyć. Zarząd powiatu, ze starostą na czele, w nieudolny i bezskuteczny sposób poszukiwał odpowiedniego inwestora dla swojego majątku. Słyszeliśmy ciągłe tłumaczenia, że to bardzo trudne z uwagi na ograniczenia wynikające z celu darowizny otrzymanej od Skarbu Państwa, która dopuszczała przeznaczenie tych nieruchomości jedynie na cele edukacyjne, ochronę zdrowia, pomoc społeczną lub administrację.
Jedyne, czym można się pochwalić przez te lata, to wyremontowana przez gminę Izba Chorych i przeniesiona przez powiat szkoła gastronomiczna. Ocieplono także budynek nr 3, który już przeszło trzy lata stoi pusty, bo ktoś wpadł na „genialny” pomysł utworzenia w nim filii DPS-u. W przyszłym roku powinna ruszyć budowa hali sportowej. Reszta budynków od 10 lat stoi pusta.
Hotel? Kino? SPA?
We wrześniu tego roku Wojewoda Mazowiecki podjął decyzję o odstąpieniu od celu darowizny. Oznacza to, że starosta piaseczyński ma zdecydowanie większą swobodę w zagospodarowaniu powiatowych terenów, oczywiście w zgodzie z zapisami planu zagospodarowania przestrzennego. Można już więc czynić starania o pozyskanie inwestorów świadczących usługi publiczne, mieszkaniowe (hotele, pensjonaty) lub chcących prowadzić restaurację, kino czy nawet SPA lub przychodnię lekarską.
Warto też podkreślić, że również sytuacja polityczna jest od blisko roku mocno sprzyjająca. Znane są przecież polityczne, ścisłe powiązania ugrupowania rządzącego starosty Jana Dąbka z obecnymi włodarzami Góry Kalwarii. Tym łatwiej powinno być obu samorządom osiągnąć porozumienie oraz podjąć spójne działania.
Koniec tłumaczeń
Myślę, że nadszedł najlepszy czas, abyśmy wreszcie wzięli się do roboty. Apeluję do Pana Starosty Piaseczyńskiego o niezwłoczne podjęcie szybkich i skutecznych działań w kierunku znalezienia racjonalnych inwestorów chcących zagospodarować koszarowce. Miejsca na tłumaczenia już nie ma.
Pora także wykonać postanowienie trójstronnego porozumienia i przekazać gminie plac apelowy, budynek hydroforni, który straszy i grozi przechodniom ulicy Białka, oraz budynek nr 3, który ma być przeznaczony na potrzeby gminnej administracji.
Włodarze Góry Kalwarii powinni z kolei podjąć działania na terenach, które od lat należą do gminy, zlokalizowanych bliżej wiślanej skarpy. Tam dziś nie dzieje się nic. Aż się prosi choćby o miejsca spacerowe wzdłuż wiślanej skarpy czy siedzibę dla Ośrodka Kultury z prawdziwego zdarzenia.
Choć dotychczasowa działalność starosty nie napawa mnie nadzieją, że podoła on temu zadaniu, to należy wierzyć, że powiatowo-gminny układ wreszcie porozumie się co do zagospodarowania terenów po jednostce. Bo na przeszkodzie nie stoi już nic!