Włodarze otwórzcie oczy na skarpę

Teks do gazety nad Wisłą z 2014 roku dotyczący zagospodarowania wiślanej skarpy.

Zapewne większość z nas, dorosłych, pamięta, jak miło i aktywnie spędzało się popołudnia, weekendy i całe ferie zimowe na górskokalwaryjskiej skarpie. Niewiele potrzeba było wówczas do szczęścia. Brało się sanki, narty czy plastikowe worki. Nikt nie marudził, że jest trochę krzywo, tłoczno od innych użytkowników czy że po każdym zjeździe trzeba podejść pod górę na własnych nogach. Nikt od nikogo niczego nie wymagał, tym bardziej od władz gminy. Byle było gdzie pozjeżdżać. Mijały lata, kolejni decydenci zapominali o popularnych „górach”. Aleje spacerowe zarosły krzakami. Huśtawki i barierki wszelakie rozkradziono. Śmieci rzadko są zbierane. Nawet ZGK za swoją bazą od dwóch lat nie jest w stanie posprzątać.

Trzeba prostych rzeczy
Na moment nasi włodarze sobie przypomnieli, że jest skarpa, i podjęli uchwałę o możliwości jej wydzierżawienia. I to tyle. Chętnych na dzierżawę nie ma, bo ich nikt nie szukał. Chętnych nie ma, bo i zima w tym roku była przez dwa weekendy, więc biznes niepewny. Taki mamy klimat. Poza tym co to za biznes na terenie chronionym Naturą 2000. Wniosek więc prosty: skarpą, naszym skarbem, powinien zająć się samorząd, nikt inny. Tak jak przed laty, tak i dziś cudów nikt nie oczekuje. (Choć o wyciągach narciarskich co i rusz marzymy). Trzeba
nam prostych rzeczy: miejsca, gdzie wózek śmiało będzie się toczył. Gdzie będzie można zimą zjechać na sankach czy nartach. Gdzie nie natkniemy się na stertę śmieci, porozbijanych butelek, a trawa będzie wykoszona. W kolejnym roku może jakaś siłownia, plac zabaw, piaskownica, ławeczki. Zupełnie jak 30 lat temu. Bez wielkiego napinania się, ale konsekwentnie do przodu. A potem możemy rozmawiać o wyciągu, ścieżkach edukacyjnych, parku linowym czy aquaparku.

Stracone lata
Do tego jednak trzeba mieć wizję, plan działania rozpisany na kolejne lata i wynikający z potrzeb naszych mieszkańców. Niestety, straciliśmy kolejne cztery lata. Nie traćmy następnych.
Arkadiusz Strzyżewski,
radny powiatu piaseczyńskiego